Blog > Komentarze do wpisu
z pamiętnika podstarzałej feministki

nie nie. ustalmy. feministką nie jestem. feministke to poznałam w portugalii. amerykanka. włochy spod pach do pasa, nogi jak u gorylicy. moj feminizm objawił sie przed chwilą kiedy to szorowałam kible. yyyy znaczy gosposia szorowała a ja patrzyłam. no dobra, w gumowych rękawicach patrzyłam ;)  szorowałam te kible i miałam wiele przemyśleń. ot choćby takich, że radowały mnie wyczyszczone syfony. to znaczy świadomość, że mam wszytskie syfony wyczyszczone. pare dni temu wzięło mnie na czyszczenie rur od wewnatrz. nie żeby kret. łatwizna. ja rozkręcę wszystko i wybiorę cały syf. jeden syfon. sukces. drugi syfon. sukces. trzeci gorzej, bo wielką nogę od umywalki w łazience trzeba było odkręcić. śruby były chyba tak wielkie jak w mojej piszczeli. pot spływał mi po dupie. ale w koncu sukces. kiedy zabierałam sie za wannę byłam pełna optymizmu. ochoczo rozkęciłam syfon, wybrałam z kilogram bagna i... skręciłam ładnie. zadowolona jak cholera zaprosiłam żuberka. do żołądka. dzieci wieczorem do mycia. michalina wypuszcza wode, po kilku minutach michał z dołu: mamooooooooooo woda leci ze ściany!!! orzeszku!! fale zaczęły zalewać moje kwiaty - woda spływała znad okna, farba zaczęła się marszczyć... jesu... natychmiast zatkałam korek w wannie i do sąsiadki. dzien dobry, ja męża pilnie muszę pożyczyć. sąsiadka już zna te numery. prąd, woda, odwierty - wypożycza mi męża na pół godziny i wszyscy są zadowoleni. sąsiad wielki, ledwo po wanne sie schylał. pomieszał, pomieszał. wanna działa. niech żyją ludzie dobrej woli. a ostatnio kilku takich spotkałam. na przykład taka jedna sąsiadka. od początku zero kontaktu, wściekała się kiedy wbrew okolicznym sąsiadom zamknęliśmy przejście, które de facto przebiegało przez nasz ogród. od kilku lat ja jej mruczałam dzień dobry, a ona mi odmrukiwała. aż tu pewnego dnia micho przychodzi: mamo, ta pani opowiedziała mi historię swojego życia, jej mąż umarł jak miał 40 lat, jej dzieci tez nie miały taty i ona mówi że ty jesteś dzielną i odważną kobietą i że chciałaby z tobą kawę wypić. zdziwiłam się bo to jest wielka pani radca prawny, jej syn jest lekarzem, dyrem najwiekszego prywatnego szpitala w mojej wsi, córka jest też w kosmos jakoś w londynie panie - wiec jak ja wieśniara mam z nia kawę pić? a micho: zaprosiłem ją do nas. i przyszła. z czekoladkami. wycałowała mnie (byłam w szoku!!) zachwycała się michałem - gada z nim często, obserwuje go.  z takim sercem mówiła o michu, że serio prawie się poryczałam. jakbym potrzebowała pomocy, lekarskiej, prawnej - ona mi pomoże.  raczej nie skorzystam, ale miło z jej strony. ciepło na sercu

ponadto wilki miałam. w ogrodzie. jak mnie ojciec opierdolił! jak wpadł do szklarni to wywalił z niej więcej krzaków pomidorów niz zostawił ;) juz myslałam że zwariował, ale jak wyszedł to miodzio panie. codziennie jem swoje ogórki i pomidory. szczęście po prostu. a potem miałam test. sama musiałm oporządzić mega wilki. pewien fajny facet mnie o to poprosił. że jest fajny, to podjęłam się zadania. wycinałam, podwiązywałam i wyszło mega git! mogę więc spokojnie nazwac sie wieśniarą pełną gębą

i jeszcze jedną ciekawą rzecz przeżyłam. dark restaurant czyli jedzenie w ciemności. niesamowite. najpierw myślałam że moja klaustrofobia nie pozwoli mi tam wysiedzieć, ale towarzystwo było doborowe, gadałyśmy jak szalone i zapomniałam o panice. ciapanie palcami po talerzu i szukanie na nim jedzenia jest naprawde niecodziennym przeżyciem. kelnerzy w noktowizorach i rozpoznawanie w mega ciemności co się je. polecam :)

no i najważniejsze. jako potencjalna biedna emerytka pojechałam do ciechocinka. zobaczyc co i jak. jeszcze troche i bede polowac na maksikaaaza. pojechałam obczaić najlepsze miejsca w domu zdrojowym i przeżyłam szok. ja, lat lepiej nie mówić, pierwszy raz w życiu widziałam tężnie i dowiedziałam się po co je zbudowano i jak działają. budowle są fantastyczne. absolutnie nie spodziewałam się czegoś takiego. ja durna ciemnota myslałam, że tężnie to jakieś zdrowe, stężone powietrze które sie wdycha z jakis rur... taaaaa. bez ściemy

poza tym same nudy :D obejrzałam z 20 filmów i przeczytałam z 5 książek. ryan gosling jest ostatnio na mojej filmowej tapecie. crazy stupid love czeka. ponoc genialne. a! i audiobuka słucham. paragraf 22 odświeżam. główny bohater nienawidzi wojny. nie ma zielonego pojęcia dlaczego wszyscy do niego strzelaja i chca go zabić. on przecież  wykonuje tylko swoje zadania jako pilot bombowca. heller rulez

to by było na tyle. drugi kibel musze umyć bo gosposia gdzieś zniknęła

poniedziałek, 16 lipca 2012, anulina

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Aga, agel220.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/07/18 16:54:36
Anulina, Ty to masz szczęście, jednak... Jam też samotna matka, były mąż już trzy lata się po świecie buja, a mnie w mojej wsi nikt nigdy nie pochwalił, że jestem dzielna... Ale może to dlatego, że dziecko mam jedno i pomidorów nie uprawiam... Pozdrawiam ciepło...
-
Gość: , 88.199.147.8*
2012/07/28 12:55:55
Z tym genialnym "Crazy, stupid..." to bym nie przesadzała. dawno mnie tak nie zirytował żaden film, drewniane dialogi, aktorstwo na granicy żenady, nie obejrzałam do końca, bo mi zęby zgrzytały. :) Ale może się mylę, daj znać.
-
2012/08/02 13:34:18
Słuchajcie, co to są te wilki, bo nie mogę się domyślić, no...?
-
Gość: O_len_ka, 91.150.144.27.internetia.net.pl
2012/08/07 16:14:37
Wilki? Czyżby anulinowe kury ;) ?
I co masz nie być dzielną i kibli nie myć? Czysto musi być!
A co do dzielności, odwagi i takich tam, to normalka. Kobietą jesteś. Stworzone do tego jesteśmy!
Samotne matki bardzo często mają skłonność rozpieszczać dzieci, "bo same, tatusia nie mają" (ale to wdowy częściej), ale równie często, a może nawet częściej mają zdolność wychowywać dzieci samodzielne, niezależne i mądre. I mam nadzieję, że Tobie się to uda :).
-
Gość: O_len_ka, 91.150.144.27.internetia.net.pl
2012/08/07 16:17:04
Aaaaaaaaaaa co do "Crazy....", to nie jest genialnie, ale fatalnie też nie. Amerykanie komedii nie potrafią kręcić. Zawsze musi być zabarwienie romantyczne albo zabarwienie debilnych żartów poniżej poziomu. Mając to w pamięci- ogląda się w przyjemnie i na luzie.